Nuda była w briefie
Moja strona działa, jest czytelna i nikt jej nie zapamięta. Poprosiłem AI o coś odważnego i dostałem plakat z 1973 roku, potem trzy różne style na jednym szkielecie. Problem siedział w tym, co mu dałem.

Strona jest w porządku: czytelna hierarchia, przy każdym fakcie znacznik źródła. Zbudował ją agent AI według mojej specyfikacji. Patrzę na nią po tygodniu i widzę stronę, której nikt nie zapamięta. Dla kogoś, kto chce prowadzić projektowanie w firmach budujących z AI, to słaby dowód.

Ta specyfikacja miała nawet listę zakazów: wzorce, po których od razu poznać stronę wygenerowaną przez AI, na przykład kremowe tło z szeryfowym nagłówkiem i akcentem w kolorze terakoty. Agent żadnego z nich nie użył. Dostałem stronę, która niczego nie łamie — i niczego nie mówi.
Drugie podejście poszło przez system, który buduję do generowania ekranów: agenty zbierają moodboard z Savee, serwisu z inspiracjami dla projektantów, opisują słowami dwa–trzy kierunki, ja wybieram jeden, a ekrany rysuje agent. W briefie podałem przymiotniki: mocno, odważnie, ultranowocześnie, surowo, ostro.
Plakat z 1973 roku
Agenty zebrały 42 referencje, wybrałem kierunek „Surowy beton”, generator wypluł cztery ekrany po trzy warianty w 19 minut. Obejrzałem je w nocy. Nie to, że mi się nie podobały. Tyle że wyglądały jak z innej epoki: ściśnięte wielkie litery, cienkie linie siatki, betonowe szarości, drobne etykiety jak z maszyny do pisania. Absolutnie piękne, kocham tę stylóweczkę, ale to już było.

Dostałem modernizm i beton z lat 60. i 70., od dekady (wróć, najtisy nie były dziesięć lat temu, trzeba skalibrować maszynę) od dwóch dekad modny w sieci. Przyczyna leżała na wierzchu moodboardu: jugosłowiański plakat z 1973 roku, plakat galerii z 1970, szablony szwajcarskiej siatki. Zapytania prosiły o „brutalizm” i „swiss grid”, a Savee pokazuje to, co ktoś niedawno zapisał, nie to, co niedawno powstało. Przymiotnik „ultranowocześnie” nie miał szans z sześcioma obrazami z 1970 roku.

Świeżość ma datę
W drugiej rundzie „surowo” i „ostro” dostały ode mnie definicję: precyzja, nie ciężar. Agent zaproponował filtr, który przyjąłem: do zbioru wchodzą tylko prace zapisane od października 2025 i wyglądające współcześnie. Trzech agentów szukało równolegle, każdy na innym terytorium: żywy instrument, sygnał maszyny, ciepła technologia.




Ekrany wyglądały na rok 2026. I wszystkie trzy miały ten sam układ: teza, pięć projektów, pas „teraz buduję”, czat, stopka. Style różne, layouty na jedno kopyto — a kopyto zrobiłem sam: w briefie opisałem treść każdego ekranu po kolei, a generator potraktował kolejność jak polecenie.
Druga wpadka zabolała bardziej. „Ciepły dzień” to kremowe tło, szeryf i terakota — pierwsza pozycja mojej własnej listy zakazów. Lista została w specyfikacji strony; do nowego systemu jej nie przeniosłem.
Inwentarz zamiast kolejności
Na trzecią rundę poprosiłem agenty o układy, które nie wyrastają z poprzedniego pomysłu. Dostały tylko inwentarz: co musi się dać znaleźć i kto czego szuka w 15 sekund. Bez kolejności, bez poprzednich wersji, z wprost zakazanym szablonem. Z ich propozycji wybrałem siedem.
Potem poprosiłem jeszcze o jedno: do każdego ekranu wariant spoza typowych wzorców interfejsu — bez paska nawigacji, kart i przycisków. Jeden warunek został: decydent, który niczego nie dotknie, ma w 15 sekund wiedzieć, kim jestem, i zobaczyć dowody.



Pierwszy raz nie potrafię wskazać wzoru, z którego wyszedł wynik. Najmocniejszy jest dla mnie sejsmograf: tezę „buduję z AI” odczytuje się w nim z samego kształtu linii. Claude, już się nie egzaltuj w moim imieniu, mi się podoba wersja Atlas albo przepisywanie treści przy zmianie audytorium
„Atlas” rysuje całą karierę jako jedną mapę, a na niej pięć projektów, każdy z jedną liczbą-wynikiem. „Dossier” robi coś, czego nie umiałaby zwykła strona: gdy czytelnik przełączy się z roli decydenta na projektanta, tekst przepisuje się na jego oczach.


Ile kosztuje odejście od wzorca
31 wariantów spoza wzorców kosztowało więcej niż wszystkie wcześniejsze rundy razem, a limit sesji zatrzymał je dwa razy, raz na całą noc. Żaden nie spotkał jeszcze prawdziwego rekrutera; zasadę 15 sekund sprawdzałem tylko ja. Na ekranach wciąż stoją nawiasy kwadratowe zamiast części liczb, a część opisów prawdopodobnie z tyłka, do mocnej walidacji HITL. Kropkowa typografia dziś wygląda świeżo; za rok może być tym, czym dziś jest Swiss Grid.
Wynoszę z tego hierarchię: przymiotnik w briefie przegrywa z obrazem w moodboardzie, a obraz przegrywa z kolejnością w specyfikacji. Jeśli chcesz czegoś nowego, nie opisuj wyglądu. Daj datę, inwentarz i listę zakazów — i noś tę listę ze sobą za każdym razem, gdy zmieniasz narzędzie.
Referencje, filtry, koncepcje układów i same ekrany przygotowały agenty AI. Ja dwa razy powiedziałem „to nie to” i wybierałem.
Na stole leży siedem stron, a wybrać muszę jedną. Teraz to ja jestem wąskim gardłem. A może zrobię przełącznik wariantów? :D
Szkic przygotowały agenty AI, redakcja i sprawdzenie faktów — ja.